Problem pewnie stary jak świat

Po pierwsze dziecko nie ma pojęcia, że powinno mieć smoczek. Więc to, że często płacze raczej nie jest spowodowane jakimś poczuciem, że czegoś mu brakuje (w sensie, że brakuje mu smoczka). My osobiście nie podawaliśmy smoczka dziecku, mimo że też bywało różnie, jeśli chodzi o płacz.
Są zwolennicy jak i przeciwnicy smoczków. Ja zaliczam się raczej do przeciwników, uważam, że rodzic powinien być świadomy różnych negatywnych skutków używania smoczka (pozytywnych raczej nie widzę), ale akceptuję, gdy ktoś inny podaje smoczek swojemu dziecku, bo koniec końców nie jest to coś, co zagraża jego życiu

Jeśli dziecko dużo płacze, to może warto głębiej zastanowić się nad powodem? Płacz przez wiele miesięcy będzie służyć dziecku jako komunikator, zwłaszcza w pierwszych tygodniach, więc zamiast je korkować, może faktycznie lepiej wsłuchać się w to, co dziecko próbuje tym płaczem zaakcentować?
Całkiem niedawno napisałam parę słów o smoczku na moim blogu. Zapraszam do poczytania, może coś Ci rozjaśni:
http://www.dzieciowisko.pl/2010/02/smoczek-dla-niemowlecia-nie-wiem-nie-znam-sie/