ewa_s
Moderator
Nowy użytkownik
    
Wiadomości: 3
|
 |
« Odpowiedz #1 : Kwiecień 15, 2010, 21:53:35 » |
|
Witam:) Spróbuję odpowiedzieć na Pani pytania.
Z opisanej przez Panią sytuacji wnioskuję, ze dzieciątko jeszcze się nie narodziło. Pani obawia się tej przyszłości, która niesie ze sobą niepewność. To bardzo dobrze, że Pani już teraz myśli w takich kategoriach o swoim dziecku, bo to znak, że w przyszłości nawiąże Pani z nim - mam nadzieję - jak najbardziej partnerską relację, z uszanowaniem jego uczuć, emocji i godności. Warto zacząć od tego, ze nawet taki bardzo mały człowieczek ma swoje poglądy i doskonale widzi, co się z nami dzieje. Potrafi lepiej, niż dorośli wyłapywać pewne, płynące od dorosłych sygnały i nad podziw inteligentnie je interpretować. Tłumaczenie kilkulatkowi, kim jest tata, gdy nigdy nie było go przy dziecku jest czysto teoretycznym rozważaniem. Niemniej ten trud należy podjąć. Tato bardzo ją/jego kocha, bo jest najbliższą mu osobą, jak mama. Nie ma go z nami, ponieważ w świecie dorosłych czasem tak się zdarza, że tatusiowie lub mamusie muszą być daleko, ale to nie oznacza, że nie ma z ich strony uczuć i ciepła pod adresem dziecka. Tato, to jest ktoś, kto pomaga, wspiera i sprawia, że świat zdaje się być piękniejszy dla dziecka. Tatą może zostać ktoś, kto pojawi się w Pani życiu, zanim ze strony dziecka zaczną płynąć tak kategorycznie formułowane pytania. Wtedy też warto zacząć spokojnie tłumaczyć, że tato, to prawdziwy przyjaciel dziecka, ktoś, kto czyta bajkę na dobranoc i przykleja plaster na skaleczone kolano. Tato, to jest ktoś, kto kocha nad życie Mamę i dziecko, nawet, gdy nie był z nimi od momentu pojawienia się dziecka na świecie. Bo przecież obie wiemy, ze na miano ojca zasługuje ten, kto naprawdę jest z nami, wspiera nas i szanuje, a nie ten, kto sprowadził dziecko na świat, nie interesując się jego dalszym losem.
Dlaczego jest tak, że inne dzieci mają ojców, a my jesteśmy tylko we dwoje? Czasami tak się zdarza, że taty po prostu nie ma z nami, ale mama kocha dziecko tak mocno, że tej miłości starczy na pewno za dwoje. Warto tu - w miarę możliwości - wprowadzić w życie dziecka znajomego/ znajomych mężczyzn, którzy pomogą Pani w stworzeniu dziecku prawidłowego męskiego wzorca. To czasem bywa trudne, ale proszę mi wierzyć - nawet wujkowie, mający rodziny (o ile oczywiście ich partnerki ze zrozumieniem odniosą się do takich relacji), mogą pomóc w takich sytuacjach. Najważniejsze bowiem jest to, by dziecko żyło, wychowywane było w przeświadczeniu, że świat nie składa się z samych kobiet. Trzeba też szczególną uwagę zwrócić na problem nadopiekuńczości, która mimowolnie zwykle rozwija się w samotnych matkach. Warto czasem oddać kilkulatka na weekend przyjaciołom, dobrym znajomym, aby zobaczyło, że nie wszystkie rodziny wyglądają tak, jak nasza - dwuosobowa. Nie należy się też bać pytań, zadawanych zwykle z żalem w głosie, dlaczego koleżanka/kolega ma tatę, a ja go nie mam. Może nie ma taty, ale jest w życiu naszego dziecka mnóstwo przyjaciół i znajomych, którzy kochają nas i wspierają. Wierzę głęboko, że zanim nastąpi moment, w którym miałaby Pani usłyszeć to trudne pytanie z ust córeczki, w Pani życiu pojawi się mężczyzna, który z radością zmierzy się z trudnym zadaniem bycia ojcem dla niej:)
Z Pani maila płynie siła i mądrość, upewniająca mnie w tym, że decyzje, jakie Pani podejmie w życiu, będą przemyślane, a przede wszystkim niosące szczęście i radość Pani i Pani córeczce:)
Pozdrawiam serdecznie, Ewa Skrzydlewska
|