Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Luty 07, 2012, 21:56:40
Strona główna Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja
Aktualności:

Sprawdź co radzą eksperci Dziecko.pl:

Błogi sen maleństwa
A,a - kotki dwa, szare, bure obydwa.. :przeczytaj

Warsztaty stylu dla kobiet w ciąży i mam
Projekt Modna Mama to warsztaty stylu adresowane do kobiet w ciąży oraz młodych mam.: przeczytaj

Nadążyć za sobą - książka, która stała się bestsellerem!
Książka "Nadążyć za sobą" powstała z inspiracji zwykłej codzienności jakże niezwykłej zarazem.: przeczytaj

Partnerzy: Dziecko.pl


+  Forum Mama.pl
|-+  Kategoria ogólna
| |-+  Pytania do ekspertów
| | |-+  Samotne macierzyństwo, rozwód, przemoc w rodzinie (Moderator: ewa_s)
| | | |-+  trudna rozmowa
« poprzedni następny »
Strony: [1] Do dołu Drukuj
Autor Wątek: trudna rozmowa  (Przeczytany 2324 razy)
Karola
Nowy użytkownik
*
Wiadomości: 8


Zobacz profil
« : Kwiecień 27, 2010, 13:26:36 »

Witam,

chciałabym prosić o komentarz do sytuacji, która miała miejsce w znajomej rodzinie. Rodzice postanowili się rozwieść. Dzieci nie były tym zaskoczone, gdyż od niepamiętnych czasów nie układało sie tym rodzicom i żyli praktycznie obok siebie. Zaskoczyła natomiast sytuacja, kiedy przyszła do domu pani psycholog na rozmowę z dziećmi. Zarówno koleżanka jak i ja, miałyśmy o takiej rozmowie inne wyobrażenie... Psycholog zamiast przygotować psychicznie dzieci do sytuacji, poinoformawac o tym co nastąpi w fachowy sposób, wypytywała dzieci o to, czy chcą żeby się rodzice rozwiedli i czy próbowały same już wszystkiego, aby temu zapobiec. Czy to normalne zachowanie ze strony pani psycholog? Czy na tym polegają takie rozmowy??
Zapisane
ewa_s
Moderator
Nowy użytkownik
*****
Wiadomości: 3


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #1 : Kwiecień 27, 2010, 17:53:38 »

Pozwolę sobie odpowiedzieć na to pytanie.
Nie mam prawa oceniać zachowania Pani Psycholog, musiałabym być świadkiem tej rozmowy, żeby jakoś odnieść się do tego, w jaki sposób poprowadziła rozmowę z dziećmi. Być może, że źle zrozumiała intencje rodziców. Może zbyt słaby nacisk położyli na prośbę o przygotowanie dzieci do pojawiającej się, nowej sytuacji. Nie wiem, czy któraś z Pań była przy tej rozmowie, czy też znacie sprawę  tylko z relacji dzieci.

Niewątpliwe natomiast jest teraz jedno - jeżeli rzeczywiście sytuacja przedstawia się tak, że dzieci, miast być przygotowanymi na to, co je czeka, zostały w jakimś sensie sprowokowane do myślenia o tym, że może mogą wpłynąć na zmianę decyzji rodziców, to tu jest miejsce do interwencji.

Rodzicie chcieli być bardzo w porządku, powierzając sprawę w ręce fachowca, tymczasem osiągnęli tylko tyle, że teraz wszystko trzeba odkręcać podwójnie. Teraz nie ma już za bardzo miejsca na roztrząsanie zachowania Pani Psycholog.
Czas raczej na to, by jak najszybciej uporządkować bałagan, jaki powstał w głowach dzieci. Jeśli rzeczywiście sytuacja wyglądała tak, jak Pani napisała, to oni oboje być może teraz myślą, że to ich wina, ze rodzice się rozstają. Ich wina, bo nie reagowali zbyt ostro, wiedząc, że rodzice myślą o rozwodzie.  A przecież dobrze wiemy, że to w żadnej mierze nie jest wina dzieci, co więcej - one tak naprawdę nie mają żadnego wpływu na ewentualną zmianę decyzji o rozwodzie. Minęły już bowiem czasy, gdy myślało się, że związek trzeba ciągnąc dla tzw. dobra dzieci. Dobrze wiemy, że dzieciaki - jak najczulsze radary - wyłapują wszelkie fałszywe nuty w relacjach pomiędzy rodzicami. Prędzej więc wpędzimy je w poczucie winy, udając szczęśliwe małżeństwo, niż skrzywdzimy, spokojnie i kulturalnie rozstając.

Reasumując - to, czy Pani Psycholog zrobiła coś nie tak, rozmawiając z dzieciakami w ten sposób, to teraz nie jest problem. Kłopotem jest obecnie odkręcenie całej sytuacji i sprowadzenie sprawy na właściwe tory.
Pozdrawiam,
Ewa Skrzydlewska
Zapisane
Karola
Nowy użytkownik
*
Wiadomości: 8


Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Maj 04, 2010, 12:32:05 »

Ogromnie dziękuję za odpowiedź! Bardzo potrzebowałam wiedzieć, że nie jestem sama z odczuciami na temat sytuacji, że nie wyolbrzymiam. Strasznie żal mi teraz koleżanki a szczególnie dzieci. Zrobię wszystko, żeby jej pomóc w rozmowach z dziećmi i jakoś to naprostować.. Smutny

Jeśli chodzi o samą panią psycholog (jeśli w ogóle mogę ją tak nazwać) była to pani psycholog z sądu. To nie było tak, że rodzice ją wynajęli specjalnie na taka rozmowę. Psycholog był wyznaczony z sądu, że niby ma sprawdzić sytuacje w rodzinie. No i kiedy przyszedł do domu, chciał porozmawiać z dziećmi. To, że będzie "fachowo powiadamiał dzieci o sytuacji rodziców" to były koleżanki i moje domysły. Nie miałyśmy pojęcia, na czym innym mogłaby polegać taka rozmowa...

Czy ta cała sytuacja w ogóle powinna mieć miejsce? Chodzi mi o to, czy to jest rutynowe działanie - takie wysłanie psychologa do rodziny - i jeśli tak, to jak powinno to wyglądać (bo wiemy już, że nie tak, jak wyglądało).

bardzo proszę o odpowiedź,
pozdrawiam
Zapisane
Strony: [1] Do góry Drukuj 
« poprzedni następny »
Skocz do:  


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.10 | SMF © 2006-2009, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!